Czy słupy telefoniczne mogą być zagrożeniem dla mieszkańców i skutecznie utrudniać im życie?
Tak jest we wsi Rudniki w gminie Włodowice, gdzie przy głównej ulicy linie telefoniczne zwisają jak girlandy. W niektórych miejscach wystarczy wyciągnąć rękę i bez większego problemu złapiemy kabel. Tak jest np. przed wjazdem na posesję Heleny Florczyk.
- Mieszkam sama i gdy przyjdzie kupić mi opał na zimę, nie będzie dało się go rozładować na placu. Winne są wiszące prawie do ziemi kable, które zastawiają wjazd - mówi Helena Florczyk, mieszkanka ulicy Kościuszki. - Obawiam się też, że kable mogą się urwać i zrobić komuś krzywdę - dodaje.
Wiszące kable nie są problemem od dziś, jednak podejmowane przez mieszkańców interwencje nie przynoszą żadnych rezultatów. W czerwcu podjęto kolejną próbę zwrócenia uwagi Telekomunikacji Polskiej na problem z wiszącymi kablami i zniszczonymi słupami.
- Najwyższy czas, aby Telekomunikacja uporała się z tym problemem. Wiszące kable linii telefonicznej i zniszczone słupy zagrażają mieszkańcom i ruchowi drogowemu - podkreśla Adam Szmukier, przewodniczący Rady Gminy Włodowice.
Obniżona linia telefoniczna znajduje się również na ulicy Cegielnianej. Tam biegnącą wzdłuż lasu linię podtrzymują konary drzew. Takich przypadków jest znacznie więcej.
Dopiero po naszej interwencji na ulicy Kościuszki pojawili się pracownicy Telekomunikacji Polskiej, którzy przystąpili do usuwania zagrożenia.
- We wtorek dokonano przeglądu infrastruktury teletechnicznej w Rudnikach i przystąpiono do jej uporządkowania - wyjaśnia Maria Piskier, szefowa Śląskiego Biura Prasowego GTP. - Prace związane ze zmniejszeniem zwisających kabli i demontażem nieczynnych zostaną wykonane do 29 sierpnia. Nieczynne słupy zostaną zdemontowane do 20 września - dodaje.
Źródło: POLSKA Dziennik Zachodni